Jan Józef Fischer

żeglarz

1873 - 1942

miejsce pochówku:
zamordowany w Oświęcimiu, miejsce pochówku nieznane

żeglarz

ur. 20 marca 1873 r. w Krakowie, zm. 10 września 1942 r. w Oświęcimiu

miejsce pochówku: nieznane

Urodził się w zamożnej mieszczańskiej rodzinie krakowskiej i od wczesnych lat pasjonował się turystyką górską. W wieku 15 lat w towarzystwie znanego taternika. Edmunda Żegoty‐Cięglewicza oraz dwóch doświadczonych przewodników, Klimka Bachledy i Józefa Gąsienicy Gładczana, wszedł na Łomnicę, schodząc jako pierwszy przez Wyżnią Miedzianą Ławkę w płn. ścianie tego masywu. Potem były inne taternickie osiągnięcia, dziś już nieco zapomniane. Młody Fischer zasłynął jednak swoimi wyczynami narciarskimi. Jego uczniem był Mariusz Zaruski, który w Zakopanem osiadł w początku XX wieku. Swoimi osiągnięciami zaskarbił sobie przychylność środowiska wskutek czego przez wiele lat piastował funkcję prezesa krakowskiego Tatrzańskiego Towarzystwa Narciarzy, istniejącego aż do wybuchu II wojny.

Wielką pasją Jana Józefa Fischera były sporty automobilowe; brał udział w rajdach
i zlotach samochodowych na terenie całej Europy. fot. wikipedia.org/ domena publiczna

Kolejną jego pasją było lotnictwo. Jako ochotnik zgłosił się do wojskowej szkoły lotniczej w Fischament, a po jej ukończeniu wstąpił w szeregi Hallerczyków i jako lotnik wrócił do wolnej Polski. Zainteresował się w tym czasie żeglarstwem morskim, miał już za sobą kilka rejsów w Dalmacji. Wraz z doktorem Czesławem Czarnowskim stworzył w 1924 roku 10-osobową maszoperię krakowsko-wileńską i ruszył na poszukiwanie odpowiedniego jachtu. Znaleziono go w duńskim Nyborgu, wybór padł na 13-metrową „Carmen”.

16 maja 1925 roku załoga dowodzona przez Fischera wciągnęła na maszt biało‐czerwoną banderę, a cztery dni później jacht zawinął do Gdańska kończąc pierwszy morski rejs żeglarski pod polską banderą. Jeszcze w tym samym sezonie Fischer żeglował po Zatoce Gdańskiej, a rok później wybrał się do Skandynawii.

Notatka prasowa informująca o zakupie jachtu "Carmen" opublikowana na łamach czasopisma "Stadion" w 1925 roku.

Plonem tego rejsu był cykl odczytów organizowanych przez cały okres zimowy w różnych miastach Polski a adresowany głównie do młodzieży. Jacht wkrótce sprzedano, w jego miejsce Fischer w 1930 roku kupił większą jednostkę, która pod polską banderą żeglowała jako „Jurand”.

Pływał głównie do portów Skandynawii, jednak żeglarz coraz rzadziej stawał na jego pokładzie. Wspierał finansowo rejsy studentów, wpłacał datki na Fundusz Komitetu Floty Narodowej oraz sekcje żeglarskie i wioślarskie AZS‐ów: krakowskiego i warszawskiego, z którymi był związany osobiście, bądź przez swych przyjaciół.

Jako jeden z pierwszych dostrzegł ogromne braki w wyszkoleniu żeglarskim ludzi wypływających na morze. W swoich artykułach publikowanych na łamach prasy żeglarskiej pisał: "Otóż przede wszystkiem musimy stwierdzić, że przytłaczająca większość naszych żeglarzy nie posiada absolutnie żadnego przygotowania teoretycznego. Przyczynia się do tego w znacznej mierze zupełny brak w języku polskim literatury sportowej. Niezależnie od wszystkiego wśród naszych żeglarzy istnieje przekonanie o całkowitej wystarczalności tylko praktycznej znajomości żeglowania" („Na marginesie naszego żeglarstwa”, „Sport Wodny”, 1926). Do tych zagadnień wracał w późniejszych latach w formie opisów wypadków morskich na jachtach czy też drukując przestrogi żeglarskich autorytetów. Kandydatów na żeglarzy morskich namawiano do zrzeszania się w klubach, postulowano aby żeglarstwa uczyć się właśnie tam, ale poza tym doradzano także uczenie się od rybaków na co dzień obsługujących kutry żaglowe i doskonale znających morskie rzemiosło.

W czasie wojny Fischer pozostał w Krakowie, w czerwcu 1942 roku został aresztowany przez gestapo i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Rodzina nie zdołała go wykupić, a prawie 70-letni człowiek słabł z  każdym tygodniem. Zmarł w obozie z wycieńczenia.

Jan Józef Fisher na pokładzie "Juranda".

Fischer poza żeglowaniem zajmował się także popularyzacją rejsów morskich. Przestrzegał żeglarzy wypływających w morze bez należytego przygotowania. Doświadczony żeglarz, armator pierwszego pod polską banderą jachtu morskiego, pisał: (pisownia oryginalna): Nie wychodźcie w morze bez wiedzy żeglarskiej. Może stać się to przyczyną wypadku a ukazanie się polskiego jachtu w obcym porcie będzie powodem żartów, jeśli będzie bez porządnego osprzętu, map, i t. d. Manewry żaglami to rzecz najważniejsza, Na pierwszy sezon weźcie rybaka za nauczyciela. Nauczy was jak stawiać żagiel, jak cumować, robić sploty i węzły.(…) Wychodzenie na pełne morze bez map, odpowiedniego osprzętu  to kuszenie Opatrzności i nie powinno się powtórzyć. J. Fischer, „Wiosna w pełni”, „Sport Wodny” nr 7/1934, str. 123.

Okładki książek Jana Józefa Fischera.

Nagrody i wyróżnienia:

Złoty Krzyż Zasługi (dwukrotnie)

Autor książek:

„1500 mil łodzią żaglową”, 1927

„Pod żaglami", 1931

reprodukcje: Marek Słodownik

Add a new location

×